Kim była Marilyn Monroe poza ekranem?
Jej życie prywatne ukształtowało niezwykle trudne dzieciństwo. Nie wiedziała, kim był jej ojciec, a piętno bycia dzieckiem z nieprawego łoża ciążyło na niej przez lata. Genetyka i historia rodziny również nie były dla niej łaskawe. Babka, Della Monroe, miewała poważne kryzysy, wkrótce ujawniła się choroba psychiczna matki – lekarze zdiagnozowali u niej schizofrenię paranoidalną. Z powodu załamań nerwowych nie była w stanie sprawować opieki nad Marilyn. Ostatecznie jej matka trafiła do zamkniętego ośrodka w stanowym szpitalu psychiatrycznym.
Norma tułała się po sierocińcach i obcych rodzinach zastępczych. Kiedy miała osiem lat, padła ofiarą molestowania. Te niszczące doświadczenia położyły fundament pod głębokie zaburzenia psychiczne, na które Marilyn Monroe cierpiała do samego końca. W kinie zaczynała od zera, przyjmując początkowo niewielkie role, by z determinacją, na kolejnych zdjęciach próbnych wywalczyć główną rolę. Błyszczała w filmach takich jak „Mężczyźni wolą blondynki”, „Pół żartem, pół serio” czy „Słomiany wdowiec”. Ale z dala od słonecznego Hollywood i pulsujących świateł Nowego Jorku, codzienne problemy zdrowotne były dla niej koszmarem.
Co wykazała sekcja zwłok Monroe?
W sierpniu 1962 roku świat pogrążył się w żałobie, gdy ogłoszono, że zaledwie 36-letnia Marilyn zmarła w swoim domu w Los Angeles. Jej gosposia, zaniepokojona brakiem odzewu, znalazła ją martwą w sypialni. Kiedy lekarz patolog badał jej ciało, obnażone zostały do bólu prawdziwe twarze Marilyn Monroe. Bez makijażu i oświetlenia, gwiazda przypominała najzwyklejszą kobietę, skrajnie wyczerpaną życiem.
Sekcja ujawniła, w jak głębokim kryzysie się znajdowała:
jej włosy były w nieładzie, miała odrosty i połamane pasma;
zauważono zaniedbane paznokcie;
od kilku tygodni musiała mierzyć się z brakiem energii – nie miała siły golić nóg;
z powodu wahań masy ciała, jej naturalne piersi straciły jędrność. Szeptano o operacjach, ale sylwetkę korygowano przeważnie ubiorem – świadczy o tym fakt, że gdy inwentaryzowano sypialnię, w rzeczach aktorki znaleziono wkładki do biustonoszy.
W dniu, gdy aktorka zmarła, na stoliku nocnym piętrzyły się buteleczki po lekach.
Przeczytaj również

Co zabiło Elvisa Presleya? Choroby króla rock'n'rolla i ich konsekwencje
Barbiturany w organizmie aktorki
Ustalono, że bezpośrednią przyczynę zgonu w domu Monroe stanowiło ostre zatrucie barbituranami, po przyjęciu ich nadmiernej dawki. W tamtych czasach były one rutynowo przepisywane na lęki i bezsenność.
W wątrobie i krwi zmarłej wykryto śmiertelne stężenie pentobarbitalu i wodzianu chloralu. Mechanizm ich działania polega na drastycznym hamowaniu ośrodkowego układu nerwowego. W dużej mierze to tolerancja organizmu zadecydowała o tragedii. Marilyn połykała coraz większe ilości kapsułek, by w ogóle poczuć uspokojenie i uniknąć powrotu dręczącej bezsenności. Połknięcie garści leków wywołało śpiączkę, porażenie oddechu i śmierć.
Na jakie choroby cierpiała aktorka?
Na co cierpiała Marylin Monroe? Choroby były bardzo liczne. Źródłem bólu była nie tylko psychika, ale i zaawansowana endometrioza. To choroba przewlekła, w której tkanka błony śluzowej macicy rozrasta się poza jej jamą, wywoływała u niej krwotoki i zrosty. Leczenie endometriozy polegało wtedy na podawaniu silnych leków przeciwbólowych, co szybko prowadziło do uzależnień.
Z powodu powikłań schorzenia aktorka przeszła wiele interwencji chirurgicznych, w tym usunięcie woreczka żółciowego. Oprócz ciągłego bólu brzucha, miała także zdiagnozowaną bezsenność.
Polipragmazja u aktorki – jak wielu lekarzy przepisywało jej leki jednocześnie?
Przypadek gwiazdy to klasyczny przykład polipragmazji. Wówczas nie istniał centralny system recept. Jej lekarze często działali na własną rękę. Z jednej strony ginekolodzy ordynowali leki przeciwbólowe, a z drugiej jej psychiatra, dr Ralph Greenson (z którym aktorka prowadziła rozmowy analityczne) oraz inni medycy wypisywali leki nasenne.
Gdy policja zabezpieczająca rzeczy aktorki weszła do sypialni, natrafiła na istną aptekę. Brak wymiany oficjalnych informacji pomiędzy klinikami złożył się na tragiczny finał.
Przeczytaj również

Co doprowadziło do śmierci Matthew Perry’ego? Medyczny kontekst i fakty
Samobójstwo czy wypadek? Co mówi medycyna o śmierci Monroe
Temat tego, czy śmierć Monroe u była w pełni świadomą decyzją i celowym krokiem, czy też nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności, od dziesięcioleci stanowi gorący punkt dyskusji. Wokół feralnej, sierpniowej nocy narosły dziesiątki, jeśli nie setki teorii spiskowych. Niektóre z nich głoszą, że gwiazda wdała się w niebezpieczny romans z braćmi Kennedy i stała się niewygodnym świadkiem, przez co została zlikwidowana z polecenia Roberta Kennedy'ego, a sprytni mordercy włamali się i precyzyjnie upozorowali samobójstwo.
Jednak patolodzy i farmakolodzy, analizując okoliczności śmierci Marilyn Monroe, spoglądają na to chłodnym okiem. Osoba uzależniona przyjmuje początkową dawkę silnego leku, co wywołuje u niej stany zamroczenia i tzw. amnezję następczą. Zapomina, że przed chwilą połknęła tabletki, po czym mechanicznie i w półśnie sięga po kolejne. Wiedząc o potężnej tolerancji gwiazdy oraz jej wyniszczonej wątrobie (która już nie metabolizowała toksyn prawidłowo), lekarze uznali, że mogła po prostu przesadzić, chcąc wreszcie zasnąć.
Choć oficjalny werdykt wpisany do akt zgonu brzmiał „prawdopodobne samobójstwo”, wielu ekspertów uważa, że Marilyn Monroe zmarła w wyniku przypadkowego, lecz nieuniknionego zsumowania dawki krytycznej. Niezależnie od intencji – jej śmierć do dziś budzi smutek.
Czego przypadek Marilyn uczy o bezpieczeństwie farmakoterapii?
W całej kulturze masowej i historii kina rzadko odnajdujemy przypadek, który tak jaskrawo uwydatnia, jak kruche jest ludzkie zdrowie w zderzeniu z samotnością, presją i silnymi lekami. Patrząc pod powierzchnię blichtru, dostrzegamy, że na końcu drogi Marilyn przypominała najzwyklejszą kobietę, która po prostu miała prawo oczekiwać fachowej, skoordynowanej pomocy lekarskiej, a otrzymała jedynie znieczulenie w postaci chemii.
Historia życia, na które wpłynęły liczne schorzenia oraz ostateczny upadek, jakiego doświadczyła Monroe, stanowi potężną lekcję dla współczesnej medycyny. Ostrzega nas przed zgubnymi skutkami polipragmazji, niekontrolowanego leczenia bólu oraz stygmatyzacji chorób psychicznych. Kiedy pacjent nie jest traktowany holistycznie, staje się jedynie ofiarą systemu przepisywania recept. Zrozumienie jej cierpienia pozwala zdjąć z niej etykietkę wyłącznie hollywoodzkiego symbolu, nadając pośmiertnie godność pacjentki, która wołała o pomoc.
















